Diane Severin Nguyen × Linda Lach

Gunia Nowik Gallery

do 23.05.2026
  • CS26-Severin-Nguyen-Lach5-scaled
  • CS26-Severin-Nguyen-Lach1-scaled
  • CS26-Severin-Nguyen-Lach3-scaled
  • CS26-Severin-Nguyen-Lach5-scaled
  • CS26-Severin-Nguyen-Lach1-scaled
  • CS26-Severin-Nguyen-Lach3-scaled

Napięcie staje się odczuwalne w przestrzeni, wyłaniając się z nieokreślonego gdzie indziej, poza obrazami i obiektami, pobrzmiewając niczym ledwie słyszalny głos lektora. Stan pomiędzy utrzymuje się, koagulując w zawiesine, na pograniczu, gdzie rytm ulega przesunięciu: powierzchnia do przebicia i głębia, która przebija w rewanżu.
To zestawienie nie wytwarza pojedynczego punctum w Barthesowskim rozumieniu1 — detalu, który rani, który mimowolnie przeszywa — lecz raczej niekończącą się
krzywą wokół niego. Rana pęknięcia nie znika, lecz traci na ostrości, stając się trudniejsza do zlokalizowania. Poczucie impasu przenika zageszczoną rzeczywistość: liminalną przestrzeń na granicy między rzeczami a ich duplikatami, między obiektami a ich historiami, ujętą w matrioszkowej logice zagnieżdżenia i kumulacji, która nieustannie odsłania i zarazem ukrywa. Percepcja, w bezczasowej strefie, zostaje rozciągnięta przez tę utajoną siłę estetyczną.
Pociągająca odraza nakłania do zeskrobania lepkiej patyny pokrywającej obiekty i obrazy. Pod nią czeka nieokreślona przemoc, gdzie archiwa prywatne i faktyczne wydarzenia kondensują się w osobliwą intymność naznaczoną komfortowym dyskomfortem. Przemieszczając się w przestrzeni, pozostajemy zawieszeni na progu — między powierzchnią a głębią, między warstwami niepojętej rzeczywistości.
Diane Severin Nguyen inscenizuje to napięcie poprzez syntetyczne vanitas: niejednoznacznie znajome formy pokryte sztucznym śniegiem, jako zdeformowane martwe natury, w których szron pozostawia osad. Prace te niosą poczucie rozpadu, oderwane od stabilnego źródła, oscylujące między przyciąganiem a odpychaniem, gdy rozróżnienie między życiem a śmiercią ulega rozmyciu. Dekadencja ujawnia się tu jako estetyczna uwodność obrazów kultury popularnej: rodzaj hermeneutycznej intensywności, która skrywa szaleństwo, brak lub zniekształcenie wpisane w wydarzenia historyczne kształtujące rzeczywistość.
Światło strukturyzuje tę atmosferę: od ciemności Workers Bouquet (2025) po stopniowe wyłanianie się iluminacji w Drain the Whole Sea (2025), Victory (2025) i Shining Like Videotape (2025), gdzie czas rozwija się jako zawieszone trwanie.
Linda Lach poprzez materialną obecność swoich rzeźb jednocześnie wdziera się i odpycha. Zakotwiczają one przestrzeń w bezpośredniości obiektu, gdzie obecność nie znajduje odpowiadającego jej afektu, pozostawiając stan nierozstrzygnięcia. Prace takie jak morning greetings will bear fruit (2026) — kopia tradycyjnego japońskiego getabako, drewnianej szafki na buty zazwyczaj umieszczanej przy wejściach do przedszkoli lub szkół, zorganizowanej poprzez powtarzalne przegródki — oraz Aw-chucks! (2026) — girlanda złożona z pociętych kryształów z historycznej polskiej huty szkła Violetta — przekształcają przedmioty codziennego użytku w ich przemieszczone sobowtóry, uruchamiając zarówno indywidualne, jak i zbiorowe rejestry pamięci.
Formy te problematyzują pracę i rękodzieło, ujawniając napięcie między przestrzenią intymną a tym, co publicznie eksponowane, między bryłą a pustką — logikę, która rozciąga się również na I started living in a shoebox recently (2026), miękki obiekt zawieszony na ścianie, oraz let’s go over the bonus situation (2025), drewnianą półkę zawierającą złożone, kruche artefakty.
Bezpośredniość tych obiektów zostaje podważona przez ich ograniczoną funkcjonalność. Podobnie jak w pracach Nguyen, trwają one jako widmowe repliki,
które nadal podtrzymują przesył aury2 — lub raczej afektu — poprzez projekcję i pamięć.
Czas nie rozwija się, lecz ulega nawarstwieniu. Nie ma pęknięcia, lecz trwanie pozbawione zwieńczenia. Rana nie funkcjonuje już jako punkt, lecz rozlewa się po powierzchni. To, co pozostaje, nie jest ani życiem, ani śmiercią, lecz ciągłą teraźniejszością — stanem jednocześnie uwodzącym i repulsywnym, w którym nic nie ulega załamaniu, a tym samym nic nie może zostać uwolnione.


Matteo Giovanelli

1. R. Barthes, Camera Lucida, 1980.

2. W. Benjamin, Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej, 1936.

Gunia Nowik Gallery

Bracka 20A

Warszawa

00-028

poniedziałek
Zamknięte
wtorek
12:00 - 18:00
środa
12:00 - 18:00
czwartek
12:00 - 18:00
piątek
12:00 - 18:00
sobota
12:00 - 18:00
niedziela
Zamknięte