Becoming

Fundacja Archeologia Fotografii

12.03.2026 - 12.04.2026
  • Screenshot 2026-03-10 at 19.33.14
  • Screenshot 2026-03-10 at 19.39.08
  • Screenshot 2026-03-10 at 19.39.16
  • Screenshot 2026-03-10 at 19.33.14
  • Screenshot 2026-03-10 at 19.39.08
  • Screenshot 2026-03-10 at 19.39.16

Czy fotografia, która powstała z myślą o zatrzymaniu czasu, może pokazać jego ciągłość? Problematykę tę podejmuje Kasia Dorocińska w zmysłowych zdjęciach ukazujących współczesną figurę roztańczonej kobiety-menady w galerii Fundacji Archeologia Fotografii.

Przyjęło się uważać, że fotografować, to znaczy „zatrzymywać moment”, „balsamować czas”, czy nawet… “uśmiercać”. Na przestrzeni lat medium fotografii obarczone zostało bagażem metafor sugerujących, że wytwarzane przez nie obrazy są nieruchome i martwe. W konsekwencji, w kulturze rzadko bywa kojarzone z celebracją życia. Wystawa BECOMING Kasi Dorocińskiej w galerii Fundacji Archeologia Fotografii podejmuje próbę zmiany tego sposobu myślenia: opowiada o procesualności i witalnej stronie medium.

U źródeł serii BECOMING stoi między innymi koncepcja élan vital jednego z najważniejszych francuskich filozofów XX wieku, Henriego Bergsona. Jak deklaruje artystka: “Inspirację czerpię przede wszystkim z własnych obserwacji oraz z filozofii Bergsona, który widział rzeczywistość jako dynamiczny, płynny proces. Według niego życie to nie zbiór nieruchomych faktów, lecz twórcza siła, wewnętrzny pęd, który popycha byt ku nieustannym przekształceniom”. Podjęcie znanej teorii filozoficznej w projekcie fotograficznym wymaga jednak jej ponownego odczytania. W końcu francuski myśliciel kultywował tradycję opisywania fotografii jako medium petryfikującego rzeczywistość. Sięgał on na przykład po metafory fotograficzne, by wskazać błędy naszej percepcji. Głosił, że obserwując wszelkie procesy, mimowolnie wykonujemy ledwie ich "zdjęcia migawkowe" – dzielimy je na pojedyncze punkty, tak jak w przypadku XIX-wiecznych chronofotografii Eadwearda Muybridge’a i Étienne-Julesa Mareya. Zdjęcia te cechowały się ostrością i pokazywały zamrożone, kolejne fazy ruchu. Kasia Dorocińska podważa to przeświadczenie, sięgając po odmienne środki fotograficzne i zawierzając intuicji, hołdowanej zresztą przez Bergsona. Fotografie modelki nie są surowymi, wystudiowanymi analizami jej ruchów, lecz starają się dotknąć tego, co w nich pozarozumowe. Przedstawiają współczesne wcielenie mitologicznej, dynamicznej menady w nieuchwytnym i wyzwolonym tańcu.

Kasia Dorocińska operuje zdjęciami pełnymi energii witalnej. Jej projekt podejmuje próbę uwidocznienia zwykle niedocenianej „performatywności” medium, o której pisał inny filozof, twórca koncepcji somaestetyki, Richard Shusterman. Wskazywał on, że w odbiorze fotografii za bardzo koncentrujemy uwagę na statycznym obrazie, widząc w nim jedyny wartościowy efekt. Jednak, odbitka czy zdjęcie cyfrowe to przecież tylko jeden z wielu elementów składających się na sztukę fotograficzną. Zapominamy o poprzedzającym je procesie doświadczania świata, amalgamacie emocji czy pracy cielesnej autorki i modelki. O tym, że obrazy postrzegamy nie tylko wzrokiem, lecz całym ciałem. O materialności samych fotografii, które zmieniają się na naszych oczach. O tym, że raz obejrzane obrazy żyją w nas własnym życiem. Zapominamy, że każdy moment to ciągłe stawanie się.

Fundacja Archeologia Fotografii

Chłodna 20

00-891

Warszawa

Wydarzenia